Opublikowano Dodaj komentarz

Ziołowy macerat octowy, do płukanek i toników

Rogalove-Fitokosmetyki

Jestem fanem octów wszelkiego rodzaju, jednak najbardziej lubię żywe octy, które nastawiam przez cały rok. Prowadząc wykłady z kosmetyki naturalnej, bardzo często spotykam się z pytaniami na temat sztuki nastawiania octów w celach kosmetycznych. Wiele osób kiedyś próbowało zrobić swój ocet, ale na nastawie pojawiła się pleśń (często mylona z matką octową) i litry dobroci szły w kanalizację.

Czytaj dalej Ziołowy macerat octowy, do płukanek i toników
Opublikowano Dodaj komentarz

Sól ziołowa Achillesowej

Sól ziołowa, którą możecie przygotować dziś ze mną, jest wynikiem kilku ziołowych wariacji. Zaczynałam od soli z samym krwawnikiem i efekt był znakomity. Niestety cierpię na Zespół Niepokojonych Rąk co obliguje mnie do wiecznego kombinowania, zmieniania i ulepszania. I tak, po próbowaniu kilku opcji, wyłoniłam najlepszą z moich mieszanek. Smaczną, zdrową i … kobiecą.

Czytaj dalej Sól ziołowa Achillesowej
Opublikowano 2 komentarze

Nalewka na chory brzuszek – Krwawnik pospolity, krwawnica pospolita i mięta nadwodna

Jest połowa lipca, a dla pasjonata zielarstwa jeden z najlepszych okresów na zbiory. Idąc dziś po łące w poszukiwaniu ziół natknęłam się na moje ulubione zioła, których używam do walki z niestrawnością i innymi brzusznymi dramatami.
Krwawnik-krwawnica i mięta wodna, wyekstrahowane za pomocą alkoholu, to absolutny must have domowej apteczki.

Czytaj dalej Nalewka na chory brzuszek – Krwawnik pospolity, krwawnica pospolita i mięta nadwodna

Opublikowano Dodaj komentarz

Miód może uratować życie Twojego dziecka!

Temat małych baterii-pastylek (w USA nazywanymi „button battery”) , które są powszechnie używane w produkcji zabawek i książeczek interaktywnych jest od kilku lat na wokandzie środowiska lekarskiego. Połknięcie takiej baterii przez malucha, na pierwszy rzut oka nie wydaje się czymś nad wyraz niebezpiecznym. Bateria jest mała, więc odchodzi zagrożenie uduszenia.

Można by nawet przypuszczać, że jest to tak niewielki element, że po prostu „przeleci” przez dziecko i zostanie wydalony. Okazuje się jednak, że mimo powyższych cech, połknięcie baterii guzikowej jest niezwykle niebezpieczne i może skończyć się nawet śmiercią dziecka!  Wszystko za sprawą silnie zasadowego środowiska jakim charakteryzują się te baterie. Po połknięciu bateria dosłownie wżera się w błonę wyścielającą przełyk i prowadzi do poważnych uszkodzeń. To wszystko dzieje się w bardzo krótkim czasie! Badania wykazują, że już dwie godziny po połknięciu baterii na błonie śluzowej pojawiają się uszkodzenia o cechach martwiczych. Niezwykle ważne jest, by działać natychmiast!

Czytaj dalej Miód może uratować życie Twojego dziecka!

Opublikowano Dodaj komentarz

Amarantus – diabelskie ziele


Amarantus to podróż do czasów Azteków, Majów i Inków, to historia bogów Słońca, Wojny i Księżyca. Amarantus to ofiara religijnych wojen, wybraniec, który stał się skazańcem.

Obecnie nazywany zbożem XXI wieku, chociaż to jedna z najstarszych roślin uprawnych i tak naprawdę nie jest nawet zbożem. Amarantus jest uprawiany w Polsce od lat 90tych i doczekał się dwóch, polskich odmian, które uprawiane są głównie na Lubelszczyźnie.


Amarantus nie bez powodu zajmował tak wysoką rangę w życiu ludów sięgających Epoki Kamienia. Wszystko zaczęło się około 5 tysięcy lat temu, amarantus był wtedy najczęściej uprawianym zbożem wśród Azteków. Inkowie uważali go za ziele magiczne, godne ofiarowania bogom. W czasach pokoju dodawał zdrowia jedzony z mlekiem lub w postaci pieczywa zbliżonego do tortilli. Kiedy nastawały czasy wojen, dodawano do niego ludzką krew (zazwyczaj była to krew zabitych wrogów) i podawano do spożycia wojownikom. Wierzono, że te praktyki dodadzą im siły i męstwa.


Cudowny amarantus został niemal całkiem zniszczony przez hiszpańskich konkwistadorów. Ponoć powodem była zemsta za zabicie jednego z mnichów, który był niezwykle bliski ówczesnemu papieżowi. Krew zabitego mnicha została wymieszana z amarantusem, upieczona i spożyta przez broniących swojej ziemi, Indian. Chrześcijańscy najeźdźcy okrzyknęli amarantusa diabelskim zielem, symbolem pogaństwa, palono jego plony, a tym, którzy odważyli się go uprawiać obcinano ręce. Amarantus przetrwał tylko tam, gdzie ciężko było dotrzeć Hiszpanom, czyli na położonych wysoko w górach poletkach. Chichotem losu można nazwać fakt, że swoje odrodzenie zawdzięcza on innemu mnichowi, który kilka wieków później znalazł go w tych właśnie ukrytych poletkach i przywiózł do Europy.

Amarantus zawitał do Polski w latach 90. w kieszeni profesora Emila Nalborczyka, który przywiózł go z Chile. Szukano wówczas alternatyw dla uprawianych zbóż i amarantus okazał się być wspaniałym kandydatem. Pierwsza, polska odmiana została nazwana Rawa, w tej krótkiej nazwie zawarto historię polskiej uprawy i badań nad tą rośliną. Pierwszy człon „ra” pochodzi od miejscowości Radzików, gdzie w Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin wysiano w Polsce pierwsze nasiona amarantusa. Drugi człon „wa” również pochodzi od nazwy miejscowości i jest nią Warszawa, ponieważ to właśnie w stolicy, na uczelni SGGW prowadzono badania nad tym, co w Radzikowie wyrosło. Obecnie doczekaliśmy się jeszcze jednej, polskiej odmiany Aztek.

Warto wiedzieć, że Polska jest znaczącym krajem w Europie, pod względem wielkości upraw amarantusa. Powodem do dumy z naszych narodowych osiągnięć jest również fakt, iż wiele lat badań i testów zaowocowało opracowaniem procesu produkcji oleju z amarantusa, który pozwala wytłoczyć olej o natywnych właściwościach, czyli dokładnie takich jakie występują w samej roślinie. Opisanym procesem produkcji „dziewiczego” oleju wyróżnia się firma „Szarłat”, której założycielem jest przyjaciel, nieżyjącego już Profesora Nalborczyka, Jan Hołownia. „Szarłat” o amarantusie wie wszystko, ponieważ uczestniczył w jego polskiej przygodzie od samego początku.

Dlaczego tak cenne surowce, jak amarantus, a szczególnie olej z amarantusa, są wciąż tak mało popularne? Może, to rzucona setki lat temu przez hiszpańskich duchownych klątwa wciąż wisi nad wspaniałym szarłatem (polska nazwa amarantusa), a może powód jest bardziej prozaiczny. Prawdopodobnie jest to efekt dotychczasowego kierowania przez producentów amarantusa wszystkich swoich sił i środków w kierunku badań oraz doskonalenia procesu produkcji produktu, który jest już gotowy, aby zawojować światami kosmetyki naturalnej oraz zdrowej żywności.

Dzięki współpracy firm „Szarłat” i GS Global Sp. z o.o. International Trade Company (która zauważyła
ogromny potencjał w oleju z amarantusa zarówno jako surowca kosmetycznego, jak i możliwości
wykorzystania skwalenu w farmaceutyce) amarantus zaczyna przeżywać renesans.

Amarantus to roślina idealna pod względem uprawy, wyrasta nawet na mało żyznej glebie, nie lubi nawożenia ani pestycydów, co jest wspaniałą wiadomością dla konsumentów. Rolnicy muszą wykazać się dużą wiedzą i czujnością, ponieważ zebrany zbyt późno pozostawi na ziemi większość drogocennych, małych nasion. Amarantus cechuje najlepiej przyswajalne białko, aminokwasy oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Nad wartościami, jakie niesie za sobą jego spożywanie, rozpisywano się już w wielu artykułach, a nawet poświęcono temu zagadnieniu dziesiątki prac naukowych.

Nietrudno więc znaleźć dużo rzetelnej wiedzy na temat jego walorów spożywczych, jednak kilka kwestii nie może zostać tutaj pominięta:
• Nie zawiera glutenu.
• Zawiera znacznie więcej żelaza niż mięso czy szpinak.
• Ze względu na dużą ilość witamin A,E,B i C jest zalecany osobom starszym, chorym, kobietom
w ciąży oraz sportowcom.
• Wzmacnia pamięć oraz system nerwowy.
• Wykazuje działanie anty-kancerogenne.
• Wspomaga wydalanie ksenobiotyków oraz cholesterolu z organizmu.
• Posiada właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwwirusowe.
• Uczestniczy w syntezie witaminy D
• Zawarty w amarantusie skwalen oczyszcza organizm z toksyn, jest tak skuteczny, że stosuje się go przy ratowaniu pacjentów, którzy zażyli truciznę lub znacznie przedawkowali leki.


Ciekawym zwyczajem, praktykowanym u Indian od wieków, jest podawanie przez matki, przeżutych liści amarantusa niemowlętom. Dziś wiemy, że białko amarantusa jest lepiej przyswajalne niż białka mleka czy soi. Wiemy też, że skwalen jest obecny w dużym stężeniu w mleku matki, ponieważ uczestniczy między innymi w procesie budulcowym kości (wspomniana wyżej synteza witaminy D). Skąd taką wiedzę posiadały przedwieczne Indianki? Istnieje teoria, że bardzo dużo informacji na temat właściwości leczniczych i odżywczych roślin, pradawni ludzie czerpali podglądając zachowania zwierząt.

Pochylmy się nad korzyściami zastosowania amarantusa w celach kosmetycznych, ponieważ w tej kwestii „diabelskie ziele” potrafi zdziałać cuda! To, co wyróżnia olej z amarantusa na tle innych olejów, to zadziwiająco wysoka ilość skwalenu. Skwalen swoją nazwę otrzymał od gatunku rekina (Squalus acanthias) z którego wątroby jest pozyskiwany. Ponieważ żyjemy w czasach większej świadomości efektów negatywnych z bezgranicznego czerpania z zasobów naturalnych, oraz w czasach o zwiększających się wartościach etycznych wobec zwierząt, pozyskiwanie skwalenu z rekinów (wątroba) i wielorybów (przysadka mózgowa) staje się kwestią nieetyczną. I chociaż skwalenu nie da się wytworzyć syntetycznie, to zamiast masowych połowów dziko żyjących rekinów i wielorybów, można go pozyskać np. właśnie z amarantusa. Temat jest obecnie bardzo nagłaśniany, ponieważ skwalen jest składnikiem szczepionek, również tej na COVID-19.

Szacuje się, że zawartość skwalenu w oleju z amarantusa sięga nawet 8 %. To znacznie więcej, niż np. w oliwie z oliwek, masowo wykorzystywanej do pozyskiwania skwalenu w celach kosmetycznych oraz farmaceutycznych, gdzie zawartość tego surowca osiąga niecały 1%. Skwalen to składnik płaszcza lipidowego ludzkiej skóry, więc nasza skóra doskonale wie jak go wykorzystywać do regeneracji oraz ochrony przed zanieczyszczeniami i promieniowaniem słonecznym. Ponadto wykazuje działanie antyoksydacyjne oraz przeciwstarzeniowe.

Olej z Amarantusa - niefiltrowany
Olej z amarantusa do celów kosmetycznych

Skwalen jest niekomedogennym emolientem, który działa w głębszych warstwach skóry, nie pozwalając jej na utratę wilgotności. Dzięki czemu skóra zachowuje nawilżenie, jest jędrna i napięta, a zatem widocznie młodsza. Liczne badania naukowe wykazują, że skwalen wspomaga leczenie chorób skóry takich jak atopowe zapalenie skóry, łuszczyca czy trądzik. Coraz częściej pojawiają się również informację o tym, że skwalen może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka pojawienia się nowotworów skóry. Olej z amarantusa, oprócz wspomnianego wyżej skwalenu, posiada w swym składzie pochodne witaminy E – tokoferole oraz tokotrienole.


Tokoferole to hamulce starzenia się komórek skóry, które dzięki umiejętności wbudowywania się w cement międzykomórkowy, chronią ją przed degeneracją. W połączeniu z tokotrienolami, nazywanymi “superwitaminą E XXI wieku” wykazują dużo więcej właściwości prozdrowotnych, niż same tokoferole co daje połączenie doskonałe.
Badania aplikacyjne oleju z amarantusa produkowanego przez firmę „Szarłat” wykazały, że po aplikacji na skórę, preparat szybko się wchłaniał pozostawiał nietłusty film, dając uczucie naprężenia i nawilżenia. Przy długotrwałym stosowaniu zaobserwowano wygładzenie i ujędrnienie skóry. Co ważne, żadna z badanych osób nie wykazała reakcji alergicznej na aplikowany surowiec. Badania przeprowadzone zostały pod okiem lekarza dermatologa, a wnioskowanie oparte zostało o wyniki dla probantów płci żeńskiej w wieku 18-80 lat charakteryzujących się skórą suchą z tendencją do złuszczania.

Olejem z amarantusa zainteresowały się również polskie manufaktury kosmetyczne. Surowiec ten od razu zyskał wielką sympatię osób testujących kosmetyki dla manufaktury Rogalove i podbił serca jej właścicieli. W wyniku licznych rozmów z firmą GS Global, mających na celu podjęcie współpracy przy dystrybucji oleju z amarantusa, okazało się, że w procesie produkcji następuje część filtracji wytłoczonego na zimno oleju. Filtracja ma na celu podniesienie jego walorów estetycznych.

Olej z amarantusa przed procesem filtracji ma kolor ciemnozielony oraz bardzo intensywny zapach, przypominający zapach buraka. Właściciele Rogalove poprosili o próbki niefiltrowanego oleju z amarantusa i po kilku tygodniach testów, postanowiono wprowadzić do oferty właśnie ten ciemnozielony i intensywny w zapachu wariant, na który obecnie manufaktura Rogalove ma wyłączność w dystrybucji.
Amarantus niewątpliwie zasługiwał na uwielbienie w czasach Inków i Majów, przyglądając się obecnym badaniom naukowym zrozumiałe są przyczyny jego mistycznej pozycji. Po raz kolejny mądrość naszych przodków może pomóc nam w zachowaniu zdrowia i młodości. Przypominając o jego diabolicznych przywarach, największym grzechem byłoby nie wprowadzić amarantusa do swojej diety oraz pielęgnacji.

Autor: Ewa Rogala


Bibliografia:
*M.Molski, Chemia Piękna, PWN, Warszawa, 2012, s.214
*Aleksandra Zielińska, Izabela Nowak, Tokoferole i tokotrienole jako witamina E, CHEMIK, Poznań,
2014, 68, 7, 585–591
*Huang ZR, Lin YK, Fang JY. Biological and pharmacological activities of squalene and related
compounds: potential uses in cosmetic dermatology. Molecules. 2009;14(1):540-554. Published 2009
Jan 23. [https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6253993/]

*Lewkowicz N, Lewkowicz P, Kurnatowska A, Tchórzewski H. Biological action and clinical application
of shark liver oil Pol Merkur Lekarski. 2006 May;20(119):598-60 5.

  • Tchórzewski H., E. Głowacka, M. Banasik , P. Lewkowicz: Wpływ diety bogatej w związki
    alkilogliceroli, squalenu oraz wielonienasyconych kwasów tłuszczowych szeregu n-3 na niektóre
    zjawiska odporności naturalnej u zdrowych. Polski Merkuriusz Lekarski 2005, 18, 303-306.
  • Reddy LH, Couvreur P. Squalene: A natural triterpene for use in disease management and therapy.
    Adv Drug Deliv Rev. 2009 Dec 17;61(15):1412-26.
  • Lewkowicz P. i wsp.: Przegląd piśmiennictwa dotyczącego przemian, działania oraz zastosowania
    farmakologicznego olejów rybich. Rola skwalenu, alkilogliceroli oraz niezbędnych nienasyconych
    kwasów tłuszczowych szeregu n-3 w modulowaniu mechanizmów odporności. Monografia. 2013.
  • Kaźmierczak A. i wsp.: SZARŁAT –jego wykorzystanie w profilaktyce i leczeniu wybranych chorób
    cywilizacyjnych. Nowiny Lekarskie 2011, 80, 3, 192–198.
  • Huang ZR, Lin YK, Fang JY. Biologicaland pharmacological activities of squalene and related
    compounds: potential uses in cosmetic dermatology.Molecules. 2009;14(1):540-554. Published 2009
    Jan 23.
  • Sethi A, Kaur T, Malhotra SK, Gambhir ML. Moisturizers: The Slippery Road.Indian J Dermatol.
    2016;61(3):279-287. Se-Kwon K. i wsp.: Biological Importance and Applications of Squalene and
    Squalane. Advances in Food and Nutrition Research, Volume 65, 2012
Opublikowano 6 komentarzy

Jak NIE robić szamponu w kostce

Nie są to dobre czasy dla specjalistów, ponieważ ekspertem w jakiejś dziedzinie może ogłosić  się teraz każdy.

Przepis na sukces wydaje się dość prosty: wystarczy ładna strona www i estetycznie prowadzony Instagram.  Wystąpienie w telewizji to już ostatnia prosta do otrzymania zaufania ludzi i możemy zacząć swoją przygodę jako eksperci. Dlatego producenci programów telewizyjnych powinni być bardzo uważni na treści, jakie zostają przekazane w ich programach przez takich samozwańczych specjalistów.

Czytaj dalej Jak NIE robić szamponu w kostce

Opublikowano 12 komentarzy

Złe, niedobre i szkodliwe mydło – czy oby na pewno?

Niestety w internecie pojawiają się kolejne wpisy oraz  filmy na temat szkodliwości mydła rzemieślniczego (nazywanego naturalnym) na skórę, zachwalające przy tym sztuczne detergenty myjące. Mydło jest ciągle atakowane za swoje zasadowe pH i to właśnie dlatego mielibyśmy zastąpić je środkami myjącymi opartymi na syntetycznych detergentach o wartości pH 5,5. Co więcej, pojawiło się twierdzenie, że mydło zmywa warstwę lipidową naskórka, a syntetyczne detergenty nie.

 

W filmiku pod tytułem „Chcesz mieć zdrową skórę i włosy? UNIKAJ MYDEŁ”, który niedawno obejrzałam na YouTube, pewna Pani prowadząca bloga o naturalnej kosmetyce, oprócz powyższych informacji, podała również powody dla których nie powinniśmy używać mydła potasowego (nazywając mydło potasowe – o ile dobrze pamiętam – nową modą w Europie). Według treści wspomnianego filmu, nie powinniśmy również używać mydła do mycia włosów, ponieważ środowisko zasadowe łuski otwiera, a płukanka octowa, która jest polecana po myciu włosów mydłem, je zamyka, co zdaniem autorki działa szkodliwie na włosy. Tezę tę podpiera rozmowami z fryzjerami.

Czytaj dalej Złe, niedobre i szkodliwe mydło – czy oby na pewno?

Opublikowano 17 komentarzy

Obalamy mity o obalaniu mitów – wpływ mydła na pH skóry

Poniższy wpis jest odpowiedzią na post opublikowany na facebookowym profilu strony czytamyetykiety.pl, na temat szkodliwości rzemieślniczego mydła na skórę twarzy. Niestety mój wpis na w.w profilu został zablokowany przez właścicielkę – stąd publikacja tutaj.

Czytaj dalej Obalamy mity o obalaniu mitów – wpływ mydła na pH skóry