Opublikowano 13 komentarzy

Obalamy mity o obalaniu mitów – wpływ mydła na pH skóry

Poniższy wpis jest odpowiedzią na post opublikowany na facebookowym profilu strony czytamyetykiety.pl, na temat szkodliwości rzemieślniczego mydła na skórę twarzy. Niestety mój wpis na w.w profilu został zablokowany przez właścicielkę – stąd publikacja tutaj.

Oryginalny post do którego się odnoszę:

 

Drodzy Państwo, trochę zajęło mi przebrnięcie przez liczne tytuły publikacji, które wskazaliście mi, jako podparcie swoich tez na temat szkodliwości mydła podkreślając, że nie ma różnicy, o jakim mydle jest mowa.

Powodem nie było to, że 80% z nich było w języku angielskim, ponieważ część swojej edukacji odebrałam na Uniwersytecie w Bostonie, więc język absolutnie nie był tu barierą. To, co mi przeszkodziło to np. niedostępność całości badań lub tekstów opartych na tych badaniach. Jednak byłam gotowa skontaktować się nawet z samymi autorami z prośbą o udostępnienie całości publikacji i badań.

Przeszłam przez wszystkie pozycje, (które udało mi się otrzymać w całości) zawierające badania z ogromną uwagą, ponieważ temat mydła jest moją pasją od lat i wszystko, co go dotyczy, jest dla mnie bardzo istotne. Na własne oczy widziałam zadziwiające i trwałe efekty u dzieci z AZS czy ludzi z trądzikiem, a nawet ze stanami zapalnymi, którym pomogła zwyczajna zmiana mydła na mydło rzemieślnicze. Co mogę stwierdzić po tej wnikliwej lekturze ? Straciłam swój czas… większość z tych publikacji jest sędziwych i oparte są na jeszcze starszych badaniach, chyba szczytem ignorancji w sprawie było podparcie się badaniami sprzed 23 lat! („Effects of soap and detergents on skin surface pH, stratum corneum hydration and fat content in infants”. Gfatter R, Hackl P, Braun F.), chociaż w tej pracy zawarta została ciekawa informacja, o której wszyscy obrońcy pH zapominają, otóż, nawet normalna woda z kranu, wpływa na powierzchnię skóry. Obecnie woda w kranie oscyluje między pH 7,3- 8 co wg obecnej klasyfikacji w roztworach o pH > 7 większe jest stężenie jonów wodorotlenowych, więc roztwory takie mają odczyn zasadowy.

Idąc dalej „Skin pH: From Basic Science to Basic Skin Care” Saba M. Ali and Gil Yosipovitch – praca z 2013 roku – badania, jakie zostały przytoczone mówią o wpływie stosowania środków powierzchniowo czynnych używanych kilka razy dziennie przy myciu dłoni – co to ma wspólnego z wielostopniową, powtarzaną dwa razy na dobę pielęgnacją twarzy? W dalszej części dowiadujemy się, że „Częste stosowanie alkalicznych mydeł zawierających nadtlenek benzoilu, siarkę lub rezorcynę (np. Triklokarban lub triklosan), chociaż doskonale eliminuje bakterie Staphylo-cocci i gram ujemne, ma pH 9–10 i powoduje podrażnienie skóry…” Mydła naturalne nie mają w składzie żadnej z tych substancji co daje znak zapytania czy badanie uwzględniało mydło rzemieślnicze z przetłuszczeniem powyżej 7%? Przeglądając literaturę zamieszczoną w referencji ponownie muszę zwrócić uwagę, że najświeższa, zamieszczona tam pozycja jest z 2010 roku, ale może tylko dla mnie 10 lat przy obecnym postępie technik laboratoryjnych to ogromna przepaść? Nie bez powodu pisząc zwykłą pracę zaliczeniową na studiach wyższych o charakterze badawczym często, jako wymóg, stanowi podpieranie się pozycjami nie starszymi niż 5 lat, chyba że praca opiera się na porównywaniu wyników starych badań do nowych.

Kolejna pozycja „Natural skin surface pH is on average below 5, which is beneficial for its resident flora” H. Lambers, S. Piessens, A. Bloem, H. Pronk and P. Finkel – to badanie z 2005 roku podparte jeszcze starszą literaturą… Pokazuje ono, że skóra człowieka ma pH nawet niższe niż 5 i jest to poziom ok. 4,7. Ponowienie: zwykła woda, kranówka ma wartość od 7,3 do 8 pH, co już znacznie uderza w Państwa tezę na temat tak strasznych skutków krótkotrwałego podnoszenia pH, ponieważ oznaczałoby to, że kontakt z wodą już naraża naszą skórę na podrażnienia itd. Badania wykazują również, że pH ma wiele zmiennych i włożenie wszystkich do jednego wora o wartości średniej 5,5 jest nieadekwatne do stanu faktycznego. Ponadto badania zostały przeprowadzone na ludziach o zdrowej skórze-nie ma w tym źródle badań na skórach z problemami, które pokazywałyby zły lub dobry wpływ podnoszenia pH w celu dokładnego oczyszczenia środowiskiem zasadowym w celach leczniczych, ponieważ takowe doskonale radzi sobie z drobnoustrojami.

Dalej … „The Importance of Acidification in Atopic Eczema: An Underexplored Avenue for Treatment”, David J. Panther and Sharon E. Jacob – praca, w której autorzy zaznaczają, że nie ma sposobu na kliniczne podejście do zarządzania pH oraz o tym, że przegląd środków czyszczących został przeprowadzony w 2002 roku i zaliczał powszechne, komercyjne środki czystości więc nie ma tu nawet wzmianki o naturalnych, niekomercyjnych mydłach. Ponadto autorzy podkreślają, że ten przegląd nie jest na tyle dokładny, by opierać na nim zalecenia dla pacjentów (chodzi o osoby cierpiące na AZS, ponieważ o takiej tematyce była praca). Tu pragnę podziękować, za wskazanie tej publikacji, ponieważ AZS jest moim głównym obiektem zainteresowania, jeżeli chodzi o problemy skórne. W końcowej części znajdziemy również informację, że obecnie brak jest dobrze zaprojektowanych badań, które mogłyby wskazać użyteczność uwzględniania pH w środkach czyszczących oraz ich wpływu w opcji długo i krótkoterminowej. Przytoczenie wraz z tłumaczeniem:

„Chociaż literatura jest pełna przeglądów i badań dotyczących tego, w jaki sposób pH przyczynia się do ogólnej fizjologii skóry, brak jest aktualnych dowodów na to, jak klinicznie podejść do zarządzania pH. Dwoma głównymi możliwościami leczenia w zakresie kontroli pH są parametry kąpieli (mydło, temperatura, czas) i środek nawilżający stosowany regularnie na skórę. Podczas gdy inne czynniki, takie jak okluzja i wilgotność środowiska, mogą się przyczynić, ich wpływ na pH nie jest dobrze określony. Ostatni przegląd pH popularnych komercyjnych środków czyszczących został przeprowadzony w 2002 r. [43] i chociaż jest on pouczający, nie można polegać na informowaniu pacjentów o aktualnych zaleceniach”…”

Artykuły branżowe podane przez Państwa:

https://biotechnologia.pl/…/jesli-nie-mydlo-to-co-rady… – Zacznę od cytatu :

„Mydło może pięknie pachnieć, świetnie się pienić i zachęcać cię wizją nieskazitelnej czystości. Tak naprawdę jednak ten kolorowy produkt może też zawierać szkodliwe dla twojej skóry substancje chemiczne, które zatykają pory i niszczą mikroflorę, chroniącą skórę przed bakteriami, wirusami i grzybami. Zwracaj zawsze uwagę na skład substancji myjących. Unikaj mydeł antybakteryjnych, zawierających triklosan. Agencja ds. Żywności i Leków z USA już od kilku lat udowadnia, że ma on szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, wywołuje alergie, choroby tarczycy, dolegliwości sercowo-naczyniowe, a nawet nowotwory. Zastąpienie więc zwykłego mydła kompletem naturalnych i dobrze dobranych kosmetyków będzie z pewnością mądrą decyzją, a jej korzyści odczujesz nie tylko na twarzy”

pierwsza część wypowiedzi nie mówi o mydłach naturalnych, druga podkreśla dobroci wynikające z przestawianie się na kosmetyki naturalne- mydło naturalne jest kosmetykiem i jest kosmetykiem naturalnym.

https://biotechnologia.pl/…/rownowaga-kwasowo-zasadowa…- odniesienie do wymienionych wyżej, dokładnie tych samych badan sprzed nastu lat. Brak informacji na temat badania z użyciem mydła naturalnego ze wspomnianymi parametrami.

Znudzona tym powrotem do przeszłości, jaki zafundowaliście mi Państwo zalecaną literaturą zaczęłam szukać badań z użyciem mydeł naturalnych,taki przegląd robię co kilka miesięcy, ale o tym na końcu…

Odnosząc się do Państwa wypowiedzi na temat produkcji mydła naturalnego, pragnę nadmienić, że wytworzenie dobrego(!) mydła rzemieślniczego to (wbrew temu, co pisaliście w swoich komentarzach) bardzo trudne zadanie. Dobre mydła naturalne opierają się na bardzo dokładnie opracowanej, złożonej recepturze, aby ją stworzyć, należy znać charakterystykę surowca, którego chcemy użyć. Oleje, masła oraz woski są kategoryzowane między innymi pod kątem zawartych w nich kwasów tłuszczowych nasyconych i nienasyconych i żeby skomponować recepturę z zachowaniem odpowiednich dla pielęgnacji skóry parametrów, trzeba się naprawdę przyłożyć i dużo nauczyć. Wyliczenia w recepturze są do trzech miejscach po przecinku, aby mieć pewność, że mydło zachowa założone przez rzemieślnika przetłuszczenie (które odróżnia mydła naturalne od innych mydeł), potem mydło musi leżakować, niektóre dwa, trzy miesiące a niektóre nawet rok w zależności o dobranych tłuszczy i założonych parametrów pielęgnacyjnych. Potrzebna jest również, spełniająca bardzo rygorystyczne wymogi pracownia, badania oceny bezpieczeństwa kosmetyku wykonywane przez Safety Assessora, którego wynik jest weryfikowalny przez Państwową Inspekcję Sanitarną. A to tylko podstawy działania manufaktur mydlarskich. Proszę się następnym razem zastanowić, zanim nazwiecie tak złożony i ściśle kontrolowany proces „banalnym”.

Wracając do badań. Szukałam odpowiedzi na pytania:

  • Czy mydło naturalne posiadające w swoim składzie od 7% do nawet 20% naturalnych emolientów, jakimi są niezmydlone oleje, masła, woski ma rzeczywiście szkodliwy wpływ na skórę?
  • Czy (i jeżeli to jaki) wzrost pH możemy zauważyć przy użyciu mydła naturalnego o złożonej recepturze oraz przetłuszczeniu powyżej 7%? Jeżeli tak, to czy krótkotrwały wzrost pH jest szkodliwy dla skóry?
  • Czy mycie twarzy mydłem naturalnym oraz pomoc w powrocie do naturalnego pH poprzez tonizowanie jest szkodliwą alkalizacją ?
  • Ile tak naprawę zajmuje skórze powrót do naturalnego poziomu i czy ten powrót jest trudny dla organu, którego główne funkcje to ochrona i regeneracja?

Niektóre badania mówią o 90 minutach a inne o 20 minutach, a jeszcze inne o paru godzinach powrotu do naturalnego poziomu pH przez skórę (źródło na dole strony). W cytowanym badaniu przeprowadzonym przez Wydział Farmaceutyczny z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach wykazano, iż: „Porównanie dwóch badanych mydeł w kostce wskazuje, że dodatek emolientów skutecznie chroni pH skóry przed alkalizacją”. Przypominam, że mydło naturalne posiada minimum 7% emolientów pochodzących z właściwości użytych w recepturze tłuszczów.

Niestety ani przesłane przez Państwa pozycje, ani dziesiątki innych, które znalazłam na własną rękę, nie są w stanie odpowiedzieć na te pytania. Dlaczego? Ponieważ do tej pory nie zrobiono badań z użyciem bardzo dobrej jakości mydła naturalnego o złożonej recepturze i przetłuszczeniu minimum 7%. Nie ma również dowodu na to, że wielostopniowa pielęgnacja (mydło, tonizowanie, nawilżenie) wykonywana dwa razy na dobę, może być szkodliwa dla skóry twarzy.

Podpieranie swojej śmiałej tezy, że jest niekorzystna, badaniami przeprowadzonymi względem częstego mycia rąk bez informacji o tym, jaka była receptura i parametry mydła oraz czy została przeprowadzona dalsza pielęgnacja jak tonizowanie i nawilżenie jest zwykłym naciąganiem faktów – byle by tylko dowieść swojej racji. Ponadto – jak wynika z literatury, którą się Państwo podpieracie – obecnie brak jest dobrze zaprojektowanych badań, które mogłyby wskazać użyteczność uwzględniania pH w środkach czyszczących oraz ich wpływu w opcji długo i krótkoterminowej, nie ma również sposobu na kliniczne podejście do zarządzania pH…

Nie ukrywam, że jestem zagorzałym zwolennikiem mydeł naturalnych, ponieważ na własnej skórze odczułam ich działanie. Od 14 roku życia zmagałam się z bardzo problematyczną skórą, ropne, bolące stany zapalne były moją codziennością. Niezliczone wizyty u dermatologów, kosmetologów, maści apteczne oraz coraz to droższe kosmetyki, które nie dawały poprawy- tak wyglądało 16 lat mojego życia, do momentu, w którym odkryłam mydła naturalne, naturalną tonizację oraz kremy robione własnoręcznie. Oczywiście dla Państwa jestem kolejnym (jak to ujęliście) „przykładem anegdotycznym”, ale osób, takich jak ja, jest bardzo dużo. Ponieważ mydła naturalne odmieniły ich życie – to jest sekret licznie powstających manufaktur, a nie (cytując Państwa komentarz): prostota działania i produkcji, o której najwyraźniej nie macie za dużego pojęcia skoro tak ją określacie. Na koniec proponuję albo bardziej zagłębić się w tematy, o których piszecie, albo wstrzymać się od uogólniania.

Ewa Rogala

* http://www.kosmet.pl/pjc.php?opc=AR&lng=pl&art=423

 

13 komentarzy do: “Obalamy mity o obalaniu mitów – wpływ mydła na pH skóry

    1. Brawo Ewa Rogala! Szacunek i podziw dla kobiety, która tworzy wspaniałe kosmetyki, i walczy w obronie swoich racji. Mój młodszy syn zmaga się od urodzenia z AZS. Od prawie pół roku stosujemy tylko mydło z Rogalove – od tego czasu ani razu nie stosowałam u dziecka żadnych emolientów. Nie potrzebne nam już są maści ze sterydami, emulsje do i po kąpieli – syn ma piękną skórę! Starszy syn natomiast od dwóch lat zmagał się z trądzikiem. Twarz pokryta była ropnymi, zapalnymi wypryskami. Po stosowaniu mydła od Ewy z aktywnym węglem już po dwóch tygodniach ropienie na twarzy zniknęły. Dziś jego cera jest po prostu super, jak sam to nazywa. Podsumowując – nie planujemy wracać do mydeł sklepowych – zapachowych, przecenionych i i w żadnym stopniu nieskutecznych, ponieważ moi synowie są dowodem na to, że to, co tworzy Ewa Rogala w swojej manufakturze, jest bardzo dobre i skuteczne.

  1. Dziękuję!

  2. Brawo!!!! 😍❤️😍❤️

  3. Mega, kosmos tekst, dziękujemy 💪💪💪

  4. Ewo, jesteś wielka❤️❤️❤️

  5. Super❣️
    Mierność w internetach króluje a tu taki klejnot! Naprawdę niewielu ludziom chce się z tą miernością dyskutować i ją obnażać tym bardziej dziękuję za ten wpis!

  6. Od zawsze miałam tak przesuszoną skórę, że mogłam po niej „rysować” (pomimo stosowania setek nawilżających, niejednokrotnie bardzo drogich kosmetyków). W tej chwili wystarcza mydło od Ewy. Problemy skórne na twarzy – mydło węglowe od Ewy. Problemy skórne u synka (od AZS po odparzenia)- mydło niemowlęce od Ewy. Dziekuję za te cudowności! Czekam na więcej- nie tylko na mydełka 🙂

  7. Dziękuję za mega tekst!

  8. Odwaliłaś kawał dobrej roboty! Dziękuję za mądry i rzetelny tekst!

  9. 1. Niedługo po skończeniu roku u mojej córki zdiagnozowano AZS. M.inn po każdej kąpieli jakimkolwiek płynem dla dzieci na całym ciele wysypka. Przeszliśmy na polecane emolienty. Nie chce wymieniać nazw, ale wyprobowalismy po kolei te najbardziej polecane i w najlepszym wypadku wysypki nie było, ale skora nadal była szorstka lub sucha. W końcu po ponad roku trafiłam na mydło aleppo. Problemy zniknęły. Nie było wysypki a skóra mięciutka. Po jakimś czasie sama zaczęłam robić mydła i też się sprawdzają.
    Przy okazji odkrycia mydła aleppo…
    2. Koniec trądziku. Czoło, nos i broda… zawsze miałam tam jakiś wulkan, a w czasie okresu cała broda wysypana + na nosie conajmniej dwa. Żele do mycia twarzy przeciw wypryskom, toniki, mleczka, kremy…nic. No i to uczucie ściągnięcia twarzy po myciu… jakbym miała maseczkę. Nie dość, że skóra ściągnięta to podrażniona szczypała podczas użycia toniku. Nienawidziłam mycia twarzy. Po jakimś czasie używania aleppo moja skóra zaczynała się poprawiać. Wyprysków było coraz mniej. Teraz myję skórę mydłem własnej roboty i nie mam już takich problemów. Nawet inni to zauważyli. Po prostu nie mam już wyprysków.
    3. Zamienilam też płyn do higieny intymnej na moje mydło. Nie miewam już infekcji, z którymi też miałam problem. Od paru lat nie wiem co to.

  10. Mam niestety ŁZS. Trafiłam na szczęście do dermatologa, który do codziennej pielęgnacji twarzy zalecił używanie naturalnego mydła. Pamiętam to uczucie buntu, kiedy wszystko we mnie krzyczało „Jak to?!!! A co z tymi wszystkimi tonikami, płynami, mleczkami itd. itp”. Na szczęście chęć robienia po swojemu szybko minęła i do dziś do higieny twarzy używam tylko naturalnych mydeł. Pomogło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *