Opublikowano 6 komentarzy

Złe, niedobre i szkodliwe mydło – czy oby na pewno?

Niestety w internecie pojawiają się kolejne wpisy oraz  filmy na temat szkodliwości mydła rzemieślniczego (nazywanego naturalnym) na skórę, zachwalające przy tym sztuczne detergenty myjące. Mydło jest ciągle atakowane za swoje zasadowe pH i to właśnie dlatego mielibyśmy zastąpić je środkami myjącymi opartymi na syntetycznych detergentach o wartości pH 5,5. Co więcej, pojawiło się twierdzenie, że mydło zmywa warstwę lipidową naskórka, a syntetyczne detergenty nie.

 

W filmiku pod tytułem „Chcesz mieć zdrową skórę i włosy? UNIKAJ MYDEŁ”, który niedawno obejrzałam na YouTube, pewna Pani prowadząca bloga o naturalnej kosmetyce, oprócz powyższych informacji, podała również powody dla których nie powinniśmy używać mydła potasowego (nazywając mydło potasowe – o ile dobrze pamiętam – nową modą w Europie). Według treści wspomnianego filmu, nie powinniśmy również używać mydła do mycia włosów, ponieważ środowisko zasadowe łuski otwiera, a płukanka octowa, która jest polecana po myciu włosów mydłem, je zamyka, co zdaniem autorki działa szkodliwie na włosy. Tezę tę podpiera rozmowami z fryzjerami.


Po ostatniej sytuacji kiedy to dokonałam podobnej analizy badań, którymi podpierała się inna pani zajmująca się czytaniem etykiet (opisałam tę sprawę w innym wpisie na blogu i zachęcam do lektury) w której otrzymałam kilka linków do streszczeń badań w języku angielskim. Spędziłam bardzo dużo czasu by otrzymać badania w całości od autorów i by je przeanalizować, a w odpowiedzi na przesłanie pełnej analizy zostałam zablokowana i mój wpis zwyczajnie skasowany, postanowiłam nie wdawać się więcej w tak nierówną walkę. Czemu nierówną? Mam świadomość, że moje akademickie podejście jak i sposób pisania może być trudniejsze do przejścia niż kilka slajdów z pustymi hasłami czy obejrzenie filmu, ale jak mam mówić czy pisać o fizjologii czy chemii rzetelnie i nie naukowo? Wiem, że nie każdy zna się na metodach ilościowych typu statystyka, dlatego zawsze staram się pisać analizę jak najbardziej przystępnie. Niestety złamałam dane sobie słowo i znów podniosłam rękawicę.
 Jednak po obejrzeniu filmu, gdzie przez blisko 50 minut stężenie półprawd i mitów było  ogromne, a wiedza  powierzchowna, nie mogłam obok tego przejść obojętnie. Nie chcę tez tym wpisem nikogo namawiać do używania mydła (mówię tu o mydle rzemieślniczym nazywanym naturalnym a nie o drogeryjnych „wiórach”), chce jedynie pokazać jak łatwo można przekonać ludzi do swoich teorii podpierając się badaniami, które po analizie całości publikacji, okazują się nie tylko nie potwierdzające a nawet zaprzeczające temu co się chciało nimi udowodnić.

 

Wpis poświęcę analizie badań podanych w referencji filmu z dnia 14.07.2020 oraz 15.07.2020, podaję dwie daty, ponieważ po zamieszczeniu analizy badań naukowych (które uważam za kluczowe) dnia 14.07.2020 autorka szybko i po cichu dodała kolejne, więc znowu poświęciłam swój czas i dokonałam kolejnych analiz i po zamieszczeniu ich pod filmem, przestałam już śledzić te partyzanckie zmiany w referencji. Szkoda mi było już na taką zabawę w kotka i myszkę, czasu i ogromu pracy z mojej strony. Czuję się również w obowiązku wyjaśnić czemu podjęłam tę nierówną walkę z blogerkami i innymi „znawcami” od mydła. Mydłem naturalnym pasjonuję się od lat, cała moja rodzina i znajomi, jak również duże grono klientek i klientów już dawno przeszło na mydlaną stronę mocy. Moja manufaktura podjęła współpracę z grupami zrzeszającymi osoby cierpiące na AZS i przygotowujemy się do badań wpływu pielęgnacji mydłem rzemieślniczym (na bardzo dokładnie opracowanej recepturze) przy przetłuszczeniu (czyli niezmydlonymi kwasami tłuszczowymi) minimum 7% na poprawę stanu skóry osób dotkniętych Atopowym Zapaleniem Skóry. Ponadto rozpoczęłam pracę naukową oraz niezależne, instrumentalne, badania kliniczne nad mydłem rzemieślniczym i jego wpływem na skórę. Do tej pory takich badań nie ma i wszystkie podane w referencji filmu badania porównawcze, opierane są na wnioskach dla użycia mydła drogeryjnego — czym mydło drogeryjne różni się od rzemieślniczego opisałam przy jednym z badań poniżej. Zachęcam do lektury i wyciągnięcia wniosków samemu.

Wpis jest w formie monologu, ponieważ autorka nie ustosunkowała się do moich wpisów w inny sposób jak dokładając kolejne linki do streszczeń badań, których całość nie jest łatwo dostępna oraz są w języku angielskim. Dodałam też wykresy i tabele, o których pisałam w analizie oraz kilka zdań które nasunęły mi się przy przygotowywaniu tego wpisu. Zachęcam do lektury. Zaczynajmy :

Proszę Pani, nawet nie wiem od czego zacząć. Bardzo się Pani napracowała, ale niestety temat mydeł jest wciąż dla Pani nie na tyle jasny i dopracowany, żeby o nim publicznie mówić. Jeżeli chodzi o Pani zdanie o łatwości produkcji mydła to naprawdę nie wiem skąd taka wiedza. Receptura dobrego mydła to bardzo trudny i złożony proces. Wymogi sanitarne, lokalowe, assesment oraz długi proces leżakowania ( 3 miesiące) to bardzo złożony i kosztowny proces. Więc również ta bardzo duża marża, o której Pani mówi jest nieprawdą.

Prawdą jest, natomiast fakt, że w internecie coraz więcej pojawia się receptur mydlanych typu: szklanka oleju, szklanka wody, pół szklanki wodorotlenku – z przerażeniem obserwuję tę modę. Jednak żaden mydlarz, który zna się na rzeczy, nigdy by z takiego przepisu nie skorzystał i taka receptura nigdy nie otrzymałaby pozytywnej Oceny Bezpieczeństwa Kosmetyku, która jest obligatoryjna dla każdego kosmetyku przeznaczonego na sprzedaż. Wymogi lokalowe są bardzo surowe i trudne do spełnienia. Z mydłem jak z alkoholem czy przetworami – to, że ktoś robi to w domu to nie znaczy, że może tym legalnie handlować.

Jeżeli chodzi o kwestię szkodliwości mydła na skórę, to do tej pory nie doszukałam się badań, które by dawały potwierdzenie tej tezie. Dlatego przy współpracy z panią doktor, która 20 lat wykładała na studiach kosmetologicznych (ogromna wiedza i ogromne doświadczenie) piszę pracę dyplomową oraz prowadzę niezależne badania kliniczne w temacie wpływu mydła rzemieślniczego na parametry skóry. Nadmieniam, że badamy mydło rzemieślnicze z przetłuszczeniem minimum 7%. W badaniu przeprowadzonym przez Wydział Farmaceutyczny z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach wykazano, iż: „Porównanie dwóch badanych mydeł w kostce wskazuje, że dodatek emolientów skutecznie chroni pH skóry przed alkalizacją”. A więc mam podstawy by przypuszczać, że mydła naturalne z przetłuszczeniem minimum 7% nie zaburzają odczynu skóry lub robią to w sposób nie szkodliwy.

Chciałabym nawiązać również do momentu, w którym wskazuje Pani jakoby zdaniem fryzjerów otwieranie i zamykanie łusek włosa byłby szkodliwe dla włosa. Ruch łusek włosa jest ich naturalnym zachowaniem, nasze włosy reagują tak na różne czynniki jak np. ciepło, zimno, zasadowe środowisko, kwaśne środowisko, używanie suszarki czy/i prostownicy, farbowanie włosów, wiatr, słońce itd. To nie otwieranie i zamykanie włosów jest dla nich problematyczne. Problem pojawia się wtedy, gdy łuski są połamane i nie mogą się zamknąć, wtedy włosy nie mają czym się bronić przed czynnikami szkodliwymi. To, co niszczy łuski włosów, to promienie UV, bardzo wysoka i skrajnie niska temperatura, sól morska , chlorowana woda oraz silne zabiegi fryzjerskie typu farbowanie, rozjaśnianie, czy trwała ondulacja. Proszę porównać prosty zabieg mycia włosów mydłem i spłukanie ich płukaną octową z tym, co przechodzą nasze włosy podczas wizyty fryzjerskiej (twarda woda, suszarka, prostownica itd.).

Zdziwiła mnie informacja o tym, że fryzjerzy nie zalecają by rozchylać i zamykać łuski włosa, jak inaczej dostarczymy włosom środki kondycjonujące? Przecież w salonach fryzjerskich bardzo popularne jest nakładanie na dłuższy czas masek kondycjonujących. Zabieg ten polega na położeniu maski i poddaniu jej działaniu ciepła w celu rozchylania łusek by umożliwić substancjom odżywczym wniknięcie do wnętrza włosów. Całe fryzjerstwo opiera się na manipulowaniu przy łuskach włosa. Jeżeli chodzi o mydła do włosów to porządnie zrobione mydło ma w sobie saponiny (naturalne np. z mydlnicy czy tataraku), śluzy ( siemię lniane, kozieradka) oraz keratynę hydrolizowaną, myślę, że zna Pani ich zbawienny wpływ na włosy. Znam jednak osoby, które nie mogą myć skóry głowy mydłem, bo to właśnie o skórę głowy chodzi, to jej kondycja odbija się na kondycji włosów. Gliceryna, która naturalnie występuje w rzemieślniczym mydle do włosów, doskonale pilnuje dobrego nawilżenia skóry głowy. Jak wspomniałam wcześniej, są osoby z bardzo wrażliwą skórą głowy i źle reagują na mydło czy nawet specjalistyczne szampony. Dla takich osób dobrą opcją mogą okazać się szampony na bazie SCI, czyli delikatnego detergentu pozyskiwanego z kokosa. Jestem w trakcie pracy na takim szamponem, ponieważ bardzo bliska mi osoba nie może myć włosów ani mydłem, ani drogeryjnymi szamponami. Traktuję to jako mniejsze zło, ale muszę przyznać, że testuję recepturę na sobie i efekty są zadowalające, więc tutaj się z Panią zgadzam i również mogę polecić taki kosmetyk osobom z bardzo wrażliwą skórą głowy.

Higiena intymna, jeżeli o nią chodzi to od młodzieńczych lat używałam płynu do dedykowanego i niestety miewałam problemy infekcyjne. Od kiedy stosuję mydło naturalne nic się nie dzieję i nie widzę powodów, żeby przestać go używać tylko po to, żeby się przekonać, że bez niego infekcje wrócą ( co sugeruje Pani w swoim filmie), nie muszę, ponieważ jestem o tym przekonana i nie widzę w tym minusów.  Mydłem myję też twarz, która od 14 roku życia borykała się z trądzikiem, nie ciemnieje mi podkład, bo zwyczajnie nie muszę go używać, ponieważ mydło zrobiło w pół roku porządek, jakiego nie dokonały nawet bardzo drogie specyfiki zalecane przez licznych dermatologów i kosmetologów, których przez lata odwiedzałam – rozumie Pani skąd ta moja miłość do mydeł. Jest to moja, a więc nieobiektywna ocena, nie podparta badaniami, którą chciałam się zwyczajnie podzielić.

Jeżeli chodzi o mydła potasowe to również nie mogę się z Panią zgodzić, to nie jest „świeży i modny ostatnio temat w Europie…receptura apteczna na mydła potasowe jest od dziesiątek lat zawarta w Farmakopei i wydawana oraz zalecana przez lekarzy na liczne problemy skórne. Miałam przyjemność odtworzyć taką recepturę przy pomocy farmaceuty, który się w nich specjalizuje i sam przyznał, że widział wiele przypadków znacznej poprawy czy nawet wyleczenia schorzeń skórnych za pomocą bardzo prostego mydła potasowego. Nie znam natomiast przypadku, w którym komuś pomogły syndety czy kwaśne pianki. Mydła naturalne stosuję już kilka lat i nie zauważyłam żadnej z rzeczy, o których Pani mówi, przeciwnie, mam bardzo ładną, promienną cerę. Pielęgnację opieram na mydle naturalnym, toniku octowym i zimno tłoczonych olejach niekomedogennych – to wszystko. Jeżeli ma Pani chęć podzielić się badaniami, którymi podpiera Pani tekst zawarty w filmie to bardzo chętnie je przestudiuję.

Po tym komentarzu autorka   dodała trzy linki :

1. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23665029/

2. https://biotechnologia.pl/kosmetologia/rownowaga-kwasowo-zasadowa-jak-utrzymac-odpowiednie-ph-skory,16124

3. „Związki myjące – potencjał drażniący i sposoby jego obniżania” magazyn „Chemia i Biznes”

Jeżeli chodzi o pozycję numer 3 to magazyn „Chemia i Biznes” nie jest dla mnie obiektywnym źródłem informacji, natomiast badania podane w linku 1 i 2 jak najbardziej. Poniżej moja odpowiedź:

Niechcący zauważyłam, że podała Pani po cichu bibliografię, muszę przyznać, że bardzo mnie to na początku ucieszyło, ponieważ jak już wspomniałam, zajmuję się mydłami zarówno zawodowo, jak i naukowo, więc podparcie tego o czym Pani mówi w filmiku, naukowymi badaniami to byłaby dla mnie naprawdę nie lada gratka. Moja radość niestety szybko zgasła, ale może mniej u moich uczuciach, a więcej rzetelnej wiedzy i faktów, bo przecież obie tego szukamy.

  • Pierwsza pozycja: https://pubmed.ncbi.NLM.nih.gov/9407174/Jest to badanie sprzed 23 lat, proszę Pani z całym szacunkiem, ale czy nie jest to trochę nieprofesjonalne, żeby mówić o cudownych, nowoczesnych kosmetykach, a podpierać swoją wiedzę na badaniu sprzed ponad dwóch dekad? Przejdźmy przez informację, które zawarte są w pełnym badaniu, a nie w podanym przez Panią linku do nic nie mówiącego streszczenia. Na szczęście już kiedyś przechodziłam przez ten artykuł i udało mi się pozyskać go w całości. Badanie przeprowadzone na niemowlętach w wieku od 2 tygodni do 16 miesięcy badające zmiany parametrów skóry przy podziale na 4 grupy. Pierwsza grupa była myta wyłącznie wodą z kranu o pH 7,89 – 8,20 druga detergentem w płynie o pH 5,5, trzecia detergentem kompaktowym (w przypuszczeniu chodzi o kostkę myjącą) o pH 5,5 oraz mydłami alkalicznym o pH 9,5 (Parametry mydła alkalicznego nie są szczegółowo podane, napisano jedynie, że jest mieszaniną soli sodowych oraz składnika Lampoon S – jest to opatentowana przez firmę BASF substancja powstała w reakcji kondensatu chlorku kwasów tłuszczowych pochodzących z oleju kokosowego i hydrolizatu kolagenu (białka zwierzęcego) z wodorotlenkiem potasu, więc mamy tu do czynienia z dodatkową substancją powierzchniowo czynną, z którą nie spotkałam się w mojej mydlarskiej karierze nigdy…Chciałabym napomnieć również, ze 23 lata temu nie robiono bardzo dobrych jakościowo mydeł naturalnych z roślinnych i przemyślanie dobranych składników, tylko z odpadów zwierzęcych. Niestety nie jest podany skład mydła, ale przypuszczam, że jest to połączenie łoju wołowego z wieprzowym i o jakichkolwiek przemyślanych parametrach pielęgnacyjnych tutaj możemy zapomnieć. Co więcej,  dodano tu również dodatkową substancję w połowie syntetyczną i nie wymieniono w składzie gliceryny, która naturalnie występuje w mydłach rzemieślniczych poprawiając działanie nawilżające oraz natłuszczające.Mamy tu, więc mydło o tak niskich parametrach pielęgnacyjnych, że mydło gospodarcze, którego używam do mycia naczyń (dzięki Mila!) bije je na głowę. Badanie trawo 10 minut. Z pomiarów wynika, że wzrost pH nastąpił w każdej z grup. W grupie mytej kranówką było to +0,19, w grupie mytej detergentem w płynie oraz kostką myjącą o pH 5,5 wzrost był na poziomie +0,28 a w przypadku grupy mytej mydłem o pH 9,5 wzrost był na poziomie +0,45. Czy wzrost pH na poziomie 0,49 jest tematem do rozmów? Badając odczyn pH skóry rano oraz wieczorem bez ingerencji jakichkolwiek czynników fizjologiczne, naturalne pH skóry potrafi się wahać w tym przedziale. Pani, jako były laborant, przecież o tym wie. Zbadano również zawartość tłuszczu na skórze oraz nawilżenie. Wykazano, że każda substancja użyta do tego badania ( od wody po mydło, a raczej kostkę myjącą o pH 5,5 i mydło alkaliczne) zmywa tłuszcz z naskórka, mydła zasadowe rzeczywiście robią to mocniej, niż woda, ale detergenty z pH 5,5 a więc o kwasowym charakterze kwasowym również naruszają warstwę lipidową naskórka.Jeżeli chodzi o nawilżenie to  w każdej grupie spadek był taki sam i to nawet tak niewielki, że uznano go za mało istotny. Co więcej wykazano, iż brak korelacji między parametrami zmiany wartości tłuszczu na skórze a nawilżeniem jest podstawą do obalenia tezy Pana Thunea ( którą głosił w 1988 roku) jako że zmywanie łuszczu ze skóry może powodować jej wysuszanie. Czy Pani w ogóle czytała ten materiał w całości, czy ktoś Pani podał tylko linka do streszczenia? Przecież te badania obalają to co Pani głosi. Na końcu jest absolutna perełka, otóż sami badacze przyznali, że każdy z użytych detergentów oraz woda mają wpływ na skórę badanych (łącznie z warstwą lipidową). Podkreślają również, że ich badanie trwało zaledwie 10 minut i nie może być podporą dla wyciągania wniosków w temacie długoterminowej pielęgnacji. Kończą informacją tym, iż codzienne, wielokrotne mycie ( bez wskazania konkretnego detergentu ) może być przyczyną suchości i szorstkości skóry…Referencją do tego artykułu to publikacje z lat 1938,1960,1959,1988 i najświeższy 1993 – nie wiem nawet jak to skomentować.
  • Druga pozycja z Pani referencji: https://biotechnologia.pl/kosmetologi… – tutaj znajdziemy informację, które wykluczają to co czego dowiedzieliśmy się z czasochłonnej i wnikliwej analizy pierwszej pozycji z Pani bibliografii. Na przykład w powyższym badaniu wykazano, że każdy użyty czynnik czy to woda czy detergenty myjące o pH 5,5 naruszają naszą naturalną ochronną warstwę lipidową skóry i  jest to podparte badaniami z tejże publikacji. Natomiast z tego artykułu dowiemy się, że „ Syndety wykazują odczyn obojętny lub lekko kwaśny, pH 5,5 – 7, czyli jest zbliżone do naturalnego odczynu skóry. W skład syndetów wchodzą substancje powierzchniowo czynne, które nie naruszają bariery ochronnej skóry…” Czyli jak to w końcu jest? Naruszają? Nie naruszają? Czy to w ogóle ważne?Komu wierzyć? Pani i autorce artykułu czy badaniom naukowym?  Autorka tego artykułu mówi o najnowszych badaniach a podpiera się publikacjami z lat 1990, 1994, 2003, 2013. Okej, przejdźmy przez tę najświeższą pozycję ponieważ na badania sprzed 30 lat nie będę tracić czasu. „Skin pH: From Basic Science to Basic Skin Care” Saba M. Ali and Gil Yosipovitch – praca z 2013 roku badania, jakie zostały przytoczone mówią o wpływie stosowania środków powierzchniowo czynnych używanych kilka razy dziennie przy myciu dłoni – co to ma wspólnego z wielostopniową, powtarzaną dwa razy na dobę pielęgnacją twarzy? W dalszej części dowiadujemy się, że „Częste stosowanie alkalicznych mydeł zawierających nadtlenek benzoilu, siarkę lub rezorcynę (np. Triklokarban lub triklosan), chociaż doskonale eliminuje bakterie Staphylo-cocci i gram ujemne, ma pH 9–10 i powoduje podrażnienie skóry…” Mydła naturalne nie mają w składzie żadnej z tych substancji co daje znak zapytania czy badanie uwzględniało mydło rzemieślnicze z przetłuszczeniem minimu 7%? Przeglądając literaturę zamieszczoną w referencji ponownie muszę zwrócić uwagę, że najświeższa, zamieszczona tam pozycja jest z 2010 roku, ale może tylko dla mnie 10 lat przy obecnym postępie technik laboratoryjnych to ogromna przepaść? Nie bez powodu pisząc zwykłą pracę zaliczeniową na studiach wyższych o charakterze badawczym często, jako wymóg, stanowi podpieranie się pozycjami nie starszymi niż 5 lat, chyba że praca opiera się na porównywaniu wyników starych badań do nowych.

Powiem szczerze, że oglądając Panią dzisiaj miałam nadzieję na nową i ciekawą wiedzę, którą będę mogła wykorzystać w swojej pracy naukowej poświęconej mydłom rzemieślniczym. Jednak przechodząc przez publikację podane przez Panią obie chyba możemy przyznać, że straciłam tylko swój czas. Cóż mogę dodać ? O! Wiem co, to może być najciekawsze z tego wszystkiego co napisałam. Otóż przeglądając pozycje z podanej przez Panią literatury miałam prawdziwe dejavu ponieważ kilka miesięcy temu podjęłam dyskusję z pewną panią, która miała podobne zdanie o mydłach naturalnych i w odpowiedzi na moją prośbę o badania na których się opiera, dostałam dokładnie te same publikacje. Czy to nie dziwne, ze dwie potencjalnie niezależne osoby posiłkują się dokładnie tymi samymi badaniami? Już pomijam fakt, że obie Panie podpieracie się badaniami, które wykluczają to co mówicie, ponieważ moim zdaniem nie zagłębiłyście się w treść badań a tylko pobieżnie przeczytałyście ekstrakty.  Gdyby to gdyby to jeszcze były jakieś nowe,sławne i przełomowe  badania,  ale nie! Są do stare (streszczenia!) badań wyciągnięte z czeluści internetu- po które naprawdę musiałam się natrudzić by uzyskać je w całości. To naprawdę niesamowity zbieg okoliczności.

Po tym komentarzu Autorka filmu nie odnosząc się do mojej analizy, dodała kolejne linki:

1 https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9407174/

2 https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25751340/

Moja odpowiedź:

Dziś widzę, że stan Pani bibliografii się powiększył. Ponieważ podała Pani linki, które prowadzą do streszczenia pracy a nie do pełni badań (jeden link prowadzi wyłącznie do tytułu bez nawet jednego zdania z ekstraktu) znów musiałam dokopywać się do całości przytoczonych pracy. Przejdźmy przez nową pozycję:

  • https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23665029/ – Testowanie wpływu dwóch, różnych schematów oczyszczania na pH powierzchni skóry oraz mikroflorę u dorosłych pacjentów na oddziale intensywnej terapii (OIOM). Metodologia badań: podział na dwie grupy, w grupie pierwszej używano mydła do codziennej higieny, a w grupie drugiej pacjenci myli się codziennie za pomocą kwaśnego środka czyszczącego (pH 5,5) przez okres czterech tygodni. Główne miary wyniku to pH powierzchni skóry i ilościowe skupiska kultury bakterii skóry. Wyniki: Pomiary pH skóry były niższe u pacjentów myjących przy użyciu pH 5,5 środka czyszczącego niż te umyte mydłem. Tyle, że podanie tej informacji bez przeanalizowania badań zawartych w pracy jest tutaj zgubne, jeżeli chcemy podpierać się rzetelną wiedzą. Jeżeli spojrzy Pani na Wykres numer 1 ze strony 294 to zauważy Pani, że różnica wynika z faktu, iż środek myjący o pH 5,5 znacznie obniża pH skóry badanych pacjentów a mydło utrzymuje pH skóry w okolicy 5,5 ph bez licznych skoków jakie możemy zauważyć przy przerywanym wykresie pokazującym parametry kwaśnego środka myjącego. Różnica nie wynikała więc ze znacznego podnoszenia pH skóry przez zasadowe mydła a z faktu, iż środek myjący o pH 5,5 zwyczajnie zaniżał wartość uznawanego za filologiczny odczynu pH, a mydło zasadowe utrzymywało go na poziomie nie wyższym niż 5,4.

Proszę spojrzeć na jakim poziomie jest to pH 6 dnia badania: jest to niemal 4,5 pH w przypadku pacjentów mytych środkiem myjącym o pH 5,5. W przypadku pacjentów mytych mydłem( tutaj jest użyte zwykłe mydło używane w szpitalach, kto był w szpitalu ten wie, że to nawet ciężko nazwać mydłem wykazującym właściwości pielęgnacyjne) poziom pH skóry oscyluje w okolicach 5,5. Dziewiątego dnia testów obie krzywe, zarówno ta z wynikami dla środka myjącego o pH 5,5 jak i ta z wynikami dla mydła szpitalnego, spotykają się w tym samym punkcje i jest to poziom ok 5,2 pH.Gdzie tu jest podparcie Pani słów? To jest kolejny artykuł, którym się Pani posiłkuje a przy dokładnej analizie wychodzi, że zawarte w nim badania wręcz przeczą temu to Pani mówi w filmie.Jeżeli chodzi o kwestię flory bakteryjnej, badania z tej publikacji wyraźnie mówią, że liczba bakterii nie różniła się statystycznie znacząco między tymi dwiema grupami. Obie grupy wykazały, że na liczbę bakterii istotny wpływ miała długość pobytu na OIOM. Wniosek: Badanie to wykazało, że produkt stosowany w rutynowej pielęgnacji skóry wpływa na pH skóry pacjentów na OIOM, ale nie na kolonizację bakteryjną. Bakteryjna kolonizacja skóry zwiększa się wraz z długością pobytu. Nasuwają mi się dwie myśli. Pierwsza to taka, że badania były przeprowadzone na bardzo osłabionych pacjentach z oddziału intensywnej terapii chirurgicznej, co miało znaczący wpływ na wynik badania ponieważ to czynnik środowiskowy ostatecznie okazał się kluczowy. A druga to taka, że jednak ci pacjenci, a raczej ich skóra, mimo osłabienia doskonale radziła sobie zarówno z florą bakteryjna, jak i zarządzaniem swoim pH z przy użyciu obu środków. Omawiając florę bakteryjną skóry warto również zaznaczyć, że nasza skóra posiada jej dwie warstwy: powierzchowną oraz stałą. To ta stała jest naszym głównym obrońcą  ponieważ rozmnaża się w skórze, tworzy mikrokolonie w szczelinach skóry, w mieszkach włosowych, w gruczołach łojowych i potowych. Wykazuje zazwyczaj różny poziom patogeniczności i jest trudna do usunięcia nawet przy zastosowaniu środków mechanicznych i antyseptycznych. Jeżeli nie możemy się jej pozbyć mechanicznie ani antyseptycznie to czy rzeczywiście mydło jest w stanie sobie z nią poradzić ?  Powiem szczerze, że ciężko traktować poważnie to co Pani mówi, skoro nie ma Pani na to poparcia a wyszukane na szybko przez Panią badania po tzw keywords w internecie przy dokładnej analizie, nie tylko nie potwierdzają Pani słów, a wręcz im zaprzeczają. Serdeczna prośba, albo niech Pani porządnie się przyłoży do tematu i poda rzetelne dane, nie bazując wyłącznie na streszczeniu obszernych badan, albo proszę się wypowiadać na tematy o których Pani rzeczywiście coś wie. Gdyby się Pani zdecydowała, albo ktoś z Państwa chciałby poszerzyć wiedzę na temat mydeł to z czystym sumieniem, polecam stronę ukrecone.com jest to skarbnica wiedzy z której wciąż czerpię garściami. Stronę prowadzi absolwentka dwóch Wydziałów Uniwersytetu Gdańskiego, Chemii oraz Biologii, która trudni się, między innymi, Safety Assessmentem czyli oceną bezpieczeństwa kosmetyków. Jej wiedza o surowcach, substancjach szkodliwych oraz sposobu w jaki oddziałują na skórę  jest ogromna i nie zdarzyło się, żebym kiedykolwiek „złapała” ją na niedomówieniach, a jestem bardzo dociekliwą osobą i zawsze posiłkuję się badaniami.

Zostałam poproszona przez jednego internautę o podanie jakiś świeższych badań, oto moja odpowiedź ( badanie chętnie udostępnię do wglądu):

  • https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25073884/ – badanie z 2014 roku, chociaż uważam, że 6 lat to już takie starsze badanie (stąd moje oburzenie na podawanie badań sprzed nastu czy” dziestu” lat) to warto się nad nim pochylić ponieważ badano tam długotrwałą reakcje skóry na pielęgnację mydłem oraz środkiem myjącym o pH 5,5 – probanci używali ich aż 5 lat, więc można śmiało wyniki badań interpretować jako stan faktyczny przy długotrwałym stosowaniu podanych detergentów. Udowodniono,że wzrost pH skóry i późniejszy powrót do jego fizjologicznej wartości po umyciu nie był różny między dwiema grupami. Dane te sugerują, że czyszczenie mydłem nie wpływa na system utrzymania pH i nie stymuluje opóźnienia odzyskiwania pH powierzchni skóry podczas okresu mycia zdrowej skóry.
    Poniżej tabela z wynikami, szczególnie część dotycząca badania na kobietach przykuwa moją uwagę.Badania te wykazały również, że środki myjące o kwaśnym odczynie pH 5,5 (w tabeli kolumna o  nazwane” Mild-ACID”) wywołują na skórze podobne zmiany jak mydło zasadowe(w tabeli kolumna o nazwie” Alkali”). Przed myciem, pH probantów płci żeńskiej było na poziomie ok 5,4 . W pierwszej chwili po umyciu obie grupy wykazywały tę samą wartość tj. 7pH, po 3 godzinach od umycia, probantki z grupy myjącej się mydłem miały pH na poziomie 6,10 a te z grupy myjącej środkiem o pH 5,5 wykazywały nieznacznie, ale wyższe pH na poziomie 6,25. W piątej godzinie skóra myta  mydłem wykazywała pH o wartości 5,8 a grupa myjąca się środkiem o pH 5,5 miała wciąż pH na poziomie 6,10. Te badania pokazują,iż skóra badanych kobiet potrzebowała więcej czasu by wrócić do wartości wyjściowej kiedy używały środka czyszczącego o pH 5,5. Zaskakujące prawda? Chciałabym nadmienić, że badania dotyczą zwykłego mydła, które z mydłem naturalnym, rzemieślniczym nie ma wiele wspólnego. W mydłach drogeryjnych użyto zazwyczaj tłuszczu zwierzęcego lub/i palmowego oraz wyciągnięto z nich naturalną glicerynę w celu odsprzedaży do innych celów kosmetycznych (jako ciekawostkę mogę napisać, że używa się jej również do wyrobu nitrogliceryny) w takich mydłach nie ma przemyślanej i złożonej receptury. Dobre mydła rzemieślnicze, mają bardzo dokładnie opracowaną recepturę poprzez odpowiednie zarządzanie równowagą między kwasami, dodatki wzmagające pielęgnację oraz glicerynę. Ta gliceryna jest bardzo ważna ponieważ jest humektantem czyli związkiem silnie higroskopijnym, bardzo dobrze rozpuszczalnym w wodzie, wykazującym zdolność do trwałego wiązania i zatrzymywania wody z zewnątrz. Jej głównym celem jest zwiększanie zawartości wody w warstwie rogowej naskórka, wiążąc wodę i przeciwdziałając jej utracie. Dzięki temu skóra zostaje nawilżona i elastyczna, a włosy przestają się łamać i puszyć. Nikt nie dysponuje badaniami z zastosowaniem mydła rzemieślniczego, przez co mydła te, wrzucane są bezlitośnie do jednego worka z drogeryjnymi mydłami. Ale świat nie lubi próżni i pracuję nad tym by tę pustkę wypełnić. Biorąc pod uwagę jak dobrze wypadają w badaniach zwykłe mydła to już zacieram ręce na wyniki badan nad mydłami rzeczywiście pielęgnującymi.

Mam nadzieję, że moje komentarze zachęciły autorkę do zgłębiania dalszej wiedzy w temacie mydeł a Państwu dały możliwość do chwili refleksji nad tym na ile treść filmu czy informacji o mydłach jest spójna z faktycznymi badaniami.

6 komentarzy do: “Złe, niedobre i szkodliwe mydło – czy oby na pewno?

  1. Podziwiam ogrom pracy i wiedzy, Ewo! dziękuję, że się z nami dzielisz❤️ nie mogę się doczekać badań nad mydłami naturalnymi. Trzymam kciuki!

    1. Bardzo dziękuję, jest to dla mnie czysta przyjemność 😊

  2. Szanowna Pani Ewo, jestem pod ogromnym wrazeniem Pani pracy – mam nadzieje ze Pani praca naukowa zostanie opublikowana takze w jezyku angielskim by byla dostepna dla wiekszej ilosci pasjonatow mydla rzemieslniczego.

    1. Pani Magdo, oczywiście! Jestem biegła w języku angielskim więc przetłumaczenie nie będzie stanowiło żadnego problemu. Bardzo dziękuję za poświęcony czas i miłe słowa.

  3. Jestem pod wrażeniem, gratuluję żelaznej konsekwencji i niecierpliwie czekam na wieści o wynikach badań nad mydłami rzemieślniczymi. Pierwszy wpis też czytałam, pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Bardzo dziękuję! Przyznam szczerze, że ja sama już nie mogę się tych wyników doczekać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *